baner
Newsletter *wymagany jest poprawny adres e-mail.

strona główna > Wywiad z twórcą metody nauczania łamigłówkowego

Wywiad z twórcą metody nauczania łamigłówkowego

 

Prof. dr hab. Zbigniew Michalewicz jest ekspertem w dziedzinie algorytmów genetycznych oraz twórcą nowatorskiej metodologii nauczania łamigłówkowego (puzzle-based learning). Ma ponad trzydzieści lat doświadczenia akademickiego oraz biznesowego, prowadził wiele projektów informatycznych dla dużych firm oraz agencji rządowych. Jest profesorem w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych oraz na University of Adelaide w Australii. Pełni również funkcję szefa zespołu naukowego w firmie softwarowej, SolveIT Software.

 

„Na życie nie ma podręcznika i informacji, że na stronie nr 25 znajduje się rozwiązanie” 

Rozmowa z prof. Zbigniewem Michalewiczem, opiekunem merytorycznym projektu „Łamigłówki dla Nomada – metoda uczenia przez całe życie na miarę XXI wieku”.

Monika Wilga: Panie Profesorze, skąd takie zamiłowanie do łamigłówek i zagadek?
Prof. Zbigniew Michalewicz: Muszę cofnąć się do czasów, kiedy miałem 12 lat. Dostałem wówczas od wujka swoją pierwszą w życiu zagadkę. Nie pamiętam ile czasu zajęło mi jej rozwiązanie, ale olbrzymia radość z rozwiązywania sprawiła, że od tego momentu zacząłem kolekcjonować ciekawe zagadki. 

A jak to się stało, że prywatna pasja stała się obszarem pracy naukowej?
W 2000 roku napisałem książkę na temat algorytmów genetycznych. Co kilkanaście stron zamieściłem w niej zagadki. Książka otrzymała fantastyczne recenzje. Wszyscy chwalili, że uczy myślenia. Zdałem sobie sprawę, że dobre recenzje zawdzięczam przede wszystkim zagadkom, które przyciągały uwagę.

I pewnie to złożyło się na decyzję o napisaniu książki poświęconej nauczaniu poprzez zagadki?
Pod koniec 2004 roku przeprowadziłem się ze Stanów Zjednoczonych do Australii. Miałem wtedy trochę więcej czasu i zebrałem wszystkie materiały odnośnie łamigłówek. W 2008 roku opublikowałem książkę pt. „Puzzle-based learning”. Dwa lata później, w 2010 roku, wydawnictwem Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych ukazało się polskie tłumaczenie tej książki pt. „Nauczanie łamigłówkowe”.

Musi paść pytanie, co to jest nauczanie łamigłówkowe?
Nauczanie łamigłówkowe to metodologia nauczania myślenia, używająca zagadek z różnych dziedzin.

Nauczania myślenia?
Tak. Weźmy jakikolwiek uniwersytet lub szkołę średnią. Mamy mnóstwo przedmiotów, ale nie ma żadnego uczącego myślenia. Jest natomiast milczące założenie, że jak ktoś uczy się algorytmów czy języków programowania to musi myśleć, bo inaczej by się tego nie nauczył.

Mówimy tutaj o naukach ścisłych, a czy we wszystkich dziedzinach kształcenia można stosować nauczanie łamigłówkowe?
Myśleć trzeba wszędzie, bez względu na kierunek kształcenia. Podtytuł wspomnianej wcześniej książki, to „Wstęp do matematyki”. Wiem z doświadczenia, że większość ludzi ma awersję do matematyki. Jednak siła nauczania łamigłówkowego polega na tym, że te wszystkie powszechnie odstraszające pojęcia matematyczne można w sposób delikatny i zrozumiały stosować w kształceniu na różnych kierunkach. 

Nie trzeba zatem być matematykiem, żeby nauczać lub uczyć się poprzez łamigłówki?
Nie. Trzeba lubić zagadki i nie bać się ich. Jedyna wiedza matematyczna, która jest potrzebna to umiejętność dodawania i mnożenia oraz podstawy rachunku prawdopodobieństwa.

Możemy to sprawdzić na mnie? Nie jestem matematykiem i raczej szczególnych zdolności w tej dyscyplinie nie mam. Możemy podać przykład jakiejś zagadki?
Zagram z Panią w rosyjską ruletkę. Oczywiście tylko teoretycznie. To będzie zagadka z pytaniem o prawdopodobieństwo.

Na taką wersję rosyjskiej ruletki mogę się zgodzić.
Przypuśćmy, że w pistolecie mamy sześć komór na kule. A my mamy tylko dwie kule i wkładamy do magazynku jedną przy drugiej. Mamy zatem układ cztery puste komory obok siebie i dwie z kulami obok siebie. Przypuśćmy, że z rzutu monetą wyszło, że ja strzelam pierwszy. Biorę zatem pistolet, kręcę bębenkiem tak, że nie wiemy na czym się zatrzymał. Strzelam sobie w głowę. Trafiłem na puste. Pistolem daję Pani. Co Pani robi, żeby zwiększyć szansę zostania przy życiu? Czy bierze Pani ten pistolet i strzela do razu? Czy bierze Pani pistolet, jeszcze raz kręci bębenkiem i dopiero wtedy strzela?

Strzelam od razu. Moim zdaniem, przy układzie cztery puste komory obok siebie i dwie z kulami obok siebie, prawdopodobieństwo zostania przy życiu bez ponownego kręcenia bębenkiem jest większe. Przeżyłam?
Tak. To dobra odpowiedź, ale jest Pani w jakiś dziesięciu procentach ludzi, którzy tak odpowiadają. Jak zadaję to samo pytanie podczas zajęć, zawsze zdania są podzielone. Mniej więcej połowa studentów się myli. I cała przyjemność z rozwiązywania takich zagadek to dojście do rozwiązania. Plusem zagadek jest również to, że mówimy o prawdopodobieństwie i innych zagadnieniach matematycznych w sposób bardzo prosty.

A czego uczy ta zagadka?
Na przykład, trafniejszego podejmowania decyzji. Poznajemy techniki procesów decyzyjnych, zasady rozwiązywania problemów i podstawowe błędy, jakie możemy popełnić. To bardzo praktyczna wiedza, którą potem możemy stosować w życiu zawodowym i prywatnym. Mam wrażenie, że takie rzeczy pamiętamy dłużej niż treści przyswajane, żeby zdać dany egzamin.

Czyli sposoby rozwiązywania łamigłówek można przenieść na inne obszary i na przykład zastosować je w rozwiązywania problemów w realnym życiu?   
Tak. Podam przykład. Wybieramy określony przedmiot, któremu najczęściej towarzyszy podręcznik. Każdy rozdział przedstawia bliżej dany zakres tematyczny i kończy się ćwiczeniami i zadaniami. W ramach weryfikacji zdobytej wiedzy rozwiązujemy te zdania, korzystając z gotowych technik podanych w podręczniku. My do nich sami nie dochodzimy, one nam zostały wyłożone, wystarczy je tylko zastosować. Jak wynik się zgadza, to zaliczamy przedmiot. Potem kończymy studia, idziemy do pracy i stajemy w obliczu jakiegoś problemu. Jak go rozwiążemy? Od czego zaczniemy? Nie wiemy. Nie nauczyliśmy się technik rozwiązywania problemów, korzystaliśmy z gotowych podpowiedzi. Niestety na życie nie ma podręcznika i informacji, że na stronie nr 25 znajduje się rozwiązanie.

To jest ta podstawowa różnica pomiędzy nauczaniem łamigłówkowym a tradycyjnym sposobem przekazywania wiedzy?
Tak. Żeby to lepiej wytłumaczyć znowu posłużę się przykładem. Proszę wyobrazić sobie, że ma Pani tabliczkę czekolady. Tabliczka podzielona jest na te małe kwadraciki, kolumny i rzędy. Przychodzą goście i chce Pani połamać czekoladę tak, żeby każdy kwadracik był osobno. Jak będzie Pani to robić, żeby przy minimalnej liczbie złamań jak najszybciej uzyskać taki efekt? Zacznie Pani pionowo, poziomo lub mniej więcej w środku, czy wzdłuż?

Nie wiem. Ale tu pewnie nie chodzi o znajomość strategii łamania tabliczki czekolady?
Bardzo często zadaje to pytanie i najczęściej nikt nie wie. Wyobraźmy sobie jednak, że obok mamy olbrzymią bibliotekę ze wszystkimi książkami świata, jakie kiedykolwiek zostały wydane. W jakiej książce będziemy szukać rozwiązania? Czy będzie to książka o symulacji, czy optymalizacji, czy o grach i strategiach, a może ktoś napisał książkę o czekoladach i w rozdziale siódmym jest wykład jak łamać czekoladę? To jest właśnie podstawowa różnica pomiędzy nauczaniem łamigłówkowym a tradycyjnym sposobem przekazywania wiedzy.
W świecie rzeczywistym, nikt nam nie powie – to jest taka i taka książka, rozdział drugi, przeczytaj i dostaniesz rozwiązanie. Mamy problem i musimy wiedzieć, jak go rozwiązać.

Jednak nauczycielowi w szkole średniej czy na uczelni wyższej dużo łatwiej jest odesłać do danej książki?
Nauczanie poprzez łamigłówki wymaga odwagi. Często zdarzało mi się, że student podniósł rękę i mówił – a ja mam dla pana profesora zagadkę. Wówczas cała grupa patrzy na mnie, jak sobie poradzę. Czasami trzeba umieć powiedzieć – doskonała zagadka, nic mi do głowy nie przychodzi, pomyślę i wrócimy do niej na następnych zajęciach. Niektórzy natomiast boją się przyznać do tego, że trzeba się zastanowić, że można czegoś od razu nie wiedzieć.

Takie nauczanie wymaga też pewnie większych nakładów czasowych związanych z przygotowaniem się do prowadzenia zajęć?
Zdecydowanie tak. Dodatkowe trudności sprawia ocena studenta. Tutaj mniej chodzi o podanie dobrego czy złego rozwiązania. Pamiętam czasy ze swojej szkoły średniej. Liczył się wynik zadania. Jak miało być „17” i było, to uczeń dostawał piątkę. Jak nie, to ocena w dół. W przypadku łamigłówek chodzi nie tyle o ostateczny rezultat, co o sposób dochodzenia do niego, sposób myślenia, itp. Ostateczna odpowiedź owszem jest ważna, ale nie jest kluczowa.

A czy są jakieś ogólne zasady nauczania łamigłówkowego, w sensie podejścia do przygotowywania materiałów wykładowych?
Powiedziałbym, że główna zasada to dobra interakcja z uczestnikami wykładów. Pamiętam jak wiele lat temu chciałem to wprowadzić na swoim uniwersytecie w Australii. Poproszono mnie wówczas o zrobienie ogólnego wykładu dla 400 studentów pierwszego semestru studiów. I co usłyszałem po wykładzie od dziekana wydziału? - jeszcze nigdy nie widziałem, żeby studenci z ostatnich ławek słuchali a nie spali.

W Polsce nauczanie łamigłówkowe nie jest znane, za granicą wygląda to inaczej?
Około 150 uniwersytetów na świecie wprowadziło metodę nauczania łamigłówkowego, łącznie z Carnegie Mellon University, jednym z najlepszych uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych. Metodę wprowadziły również uniwersytety w Południowej i Północnej Karolinie, Kolorado, itp. Widzę, że jest duże zainteresowanie. Nie miałem jednak czasu na szerszą akcję komunikacyjną, żeby upowszechniać informacje na temat nauczania łamigłówkowego. W ostatnim czasie podpisałem jednak kontrakt z niemieckim wydawnictwem Axel Springer na napisanie nowej książki, tym razem dla nauczycieli, pt. „Jak uczyć nauczania łamigłówkowego?”.

A mówiąc już o samym projekcie” Łamigłówki dla Nomada – metoda uczenia przez całe życie na miarę XXI wieku”. W ramach niego powstaną multimedialne kursy zdalne oparte na nauczaniu łamigłówkowym. Wydaje mi się, że podczas zajęć, gdzie mamy bezpośredni kontakt ze studentami, łatwiej jest nauczać tą metodą, ukierunkowywać na prawidłowe rozwiązanie. A w przypadku zdalnych kursów, gdzie nie będzie tej bezpośredniej interakcji?
Kursy powinny być przygotowane w taki sposób, żeby przewiedzieć wszystkie możliwe złe odpowiedzi i odpowiadające im scenariusze wskazówek i podpowiedzi. To będzie trudny proces, w którym trzeba będzie opracować sposoby „ratowania” studenta, czyli ukierunkowywania go na prawidłowe rozwiązanie. Myślę jednak, że z tym zespołem metodyków kształcenia, który jest zaangażowany w projekt, poradzimy sobie i jako pierwsi na świecie zastosujemy metodę nauczania łamigłówkowego w kształceniu zdalnym.


    
pn.
wt.
śr.
cz.
pt.
so.
n.

Najbliższe wydarzenia:



Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
 
Logotypy: Kapitał ludzki, Projektu, PJWSTK, UE